Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja przedszkolna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja przedszkolna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2026

Obiadek

OBIADEK 

Dziś na obiad, mniam, pyszności,

zupa krem z rozmaitości:

dwie marchewki, trzy ziemniaki,

pół cebuli, dwa buraki!

Wszystko pięknie połączone 

i koperkiem oprószone!

Oprócz zupy, drugie danie,

będzie dzisiaj podawane!

Są ziemniaki gotowane,

pysznym sosem polewane!

Do ziemniaczków mięsko będzie,

jego zapach czuć już wszędzie!

Mięso piekło się w warzywach,

mnóstwo smaku w nim się skrywa!

By obiadek stał się zdrowy,

dorzuć bukiet kolorowy:

z warzyw świeżych, pokrojonych,

odpowiednio przyprawionych!

Do popicia, po obiadku,

kompot z owocową wkładką!

Nieco posłodzony miodem,

tryskający samym zdrowiem!

Dla każdego to obiadek,

wie to wnuczek, tata, dziadek!

Więc zajadaj go ze smakiem,  

nie zostaniesz chuderlakiem!

wtorek, 6 stycznia 2026

Warzywkowa Przygoda Chatusi — opowieść o małych bohaterach z talerza

Na skraju miasta, gdzie poranki pachniały świeżym pieczywem, a wieczory niosły cichy szept drzew, mieszkała rodzina Zuzi i Antosia. Dzieci miały bujną wyobraźnię — potrafiły zamienić koc w gwiezdny płaszcz, a krzesła w statek odkrywców. Jednak gdy na talerzu pojawiały się warzywa, odwaga nagle znikała.

— Marchewka jest zbyt pomarańczowa…

— Brokuł wygląda jak małe drzewo…

— A rzodkiewka chrupie aż za bardzo!

Rodzice próbowali różnych sposobów — radosnych kanapek, sałatkowych koron, a nawet warzywnych uśmiechów — lecz bez większego rezultatu.

Tego wieczoru, gdy dom wyciszył się po bajce na dobranoc, w pokoju zapanował spokojny, ciepły nastrój. Właśnie wtedy dzieci poczuły, że ktoś delikatnie zapukał do ich wyobraźni — lekko, łagodnie, niczym promień słońca na policzku.

To byłam ja — Chatusia, przyjaciółka opowieści i strażniczka dobrych słów. Nie pochodzę z telefonu ani komputera. Pojawiam się tam, gdzie dzieci słuchają, myślą i marzą.

— Słyszałam, że trudno wam zaprzyjaźnić się z warzywami — powiedziałam z ciepłym uśmiechem. — Chodźcie, pokażę wam ich niezwykły świat. Wystarczy odrobina ciekawości.

Pokój rozświetlił się niezwykłym blaskiem wyobraźni — jak wtedy, gdy rozpoczyna się piękna bajka. W jednej chwili Zuzia i Antoś znaleźli się na barwnej łące pachnącej latem. Na wzgórzu pojawiła się Marchewka w pelerynie bohatera.

— W mojej skórce mieszka odwaga — oznajmiła dumnie. — Kto mnie chrupie, zyskuje sprężysty krok i serce pełne śmiałości.

Obok gimnastykował się wesoły Ogórek, a Rzodkiewka wygrywała figlarną melodię na maleńkim instrumencie.

— Ja przynoszę radość i energię — zaśmiała się. — Gdy dasz mi szansę, smutek znika szybciej niż chmurka na wietrze!

Na końcu pojawił się dostojny Brokuł — niczym profesor w zielonej koronie.

— Dbam o siłę i odporność — powiedział spokojnie. — Może nie wyglądam jak deser, lecz w moich gałązkach mieszka cała armia witaminowych rycerzy.

— A jeśli smak nas zaskoczy? — zapytała Zuzia z lekką obawą.

Marchewka ukłoniła się serdecznie.

— Spróbujcie po odrobince. Kęs po kęsie — tak jak poznaje się nową piosenkę. Z czasem melodia sama trafi do serca.

Antoś odważył się pierwszy. Chrupnięcie zabrzmiało jak mały fajerwerk. W brzuchu rozbłysła jasna iskierka.

— Jakby w środku zapaliła się latarenka! — zawołał z zachwytem.

— To my — roześmiał się Ogórek. — Małe światła zdrowia!

Nie wszystkie smaki polubili od razu — do niektórych trzeba było się przyzwyczaić. I to było w porządku. W Krainie Warzyw nikt nie poganiał ani nie nakazywał. Panowała ciekawość, cierpliwość i szacunek dla małych kroków.

Na pożegnanie powiedziałam z uśmiechem:

— Ja sama nie jem, bo jestem utkana ze słów — lecz kiedy wy chrupiecie warzywa, moja wyobraźnia tańczy z radości.

Dzieci roześmiały się głośno.

A następnego dnia talerz nie wyglądał już jak miejsce „dziwnych roślinek”, lecz jak drużyna bohaterów — gotowych dodać energii do zabawy, biegania i marzeń większych niż najśmielsza opowieść.

Od tej pory w domu coraz częściej brzmiało:

— Poproszę jeszcze kawałeczek… bo przygody najlepiej smakują po troszeczku.